• Wpisów:222
  • Średnio co: 10 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 21:41
  • Licznik odwiedzin:38 325 / 2285 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Opuściłam piątkowego Pottera ._. Moją ulubioną część ._.
Przez upadek na kolanie spodnie sobie rozdarłam ._. Popatrzyłam sobie nogę, miałam okropne przygody na kolonii. Tęskniłam za wami! Od dzisiaj mówcie na mnie Owca. Takie imię kolonijne XD
Do opowiadań wracam, czekam na trochę większego Zdziśka. Ale dobrze jest!
Mam jeszcze was i rodziców ._. Poza tym zdobyłam wielosmakowe fasolki niczym z Harry'ego Pottera! :3
Już niedługo opowiadanie nastanie :3
~Owca
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Hejka!
Kto oglądał TDA? Na pewno nie ja!
Dobra, w temacie jest takie słowo jak "Pa" ale to tylko dlatego, że wyjeżdżam na 10 dni i mnie nie będzie. A gdy wrócę, na pewno napiszę opowiadanie tutaj, przysięgam. A na razie się trzymajcie!
No i chciałabym podziękować za pamięć o mnie i taką radość. Też tęskniłam <3
Miłego wieczoru!
 

 
Krople deszczu uderzały o szybę. Jakby bóg nieba płakał. Krople deszczu robiły sobie wyścigi, która pierwsza spłynie.
Irytujące uderzanie o dach dekoncentrowało Alex siedzącą na kanapie. Na kolanach miała duży rysownik, a w prawej ręce trzymała czarny ołówek. Jej długie włosy splotła niedbale w warkocza na bok, a na sobie miała czarne leginsy w diamenciki oraz biały t-shirt z napisem "O.M.F.G. I need a coffe. Like, now!" Przed nią, na stole siedział Jerome, do granic wytrzymałości wyprostowany. Nie poruszał się.
-Mogę już się ruszyć?-powiedział cicho. Alex zaprzeczyła głową i dalej rysowała. Clarke wyglądał na znudzonego. Próbował spojrzeć dyskretnie na zegarek, który miał na ręce, ale jego koleżanka to zauważyła.
-Przestań się ruszać-odparła dziewczyna, przygryzając wargę. Niewiele mówiąc, coś tam naskrobała na rysunku, po czym skończyła-No! Możesz podziwiać!
Wstała z sofy, rzuciła blok rysunkowy na stół, po czym poszła do kuchni. Jerome złapał rysunek dziewczyny z ciekawością godną właśnie jego. Jednak niebyt zadowalające było to, co Alexandra narysowała. Wściekł się i wstał. Wymachując blokiem, szedł w stronę dziewczyny, która jak gdyby nigdy nic powoli przeżuwała jabłko. Popatrzyła na blondyna spod przymrużonych oczu, jakby raziło ją słońce. Słońca jednak nie było.
-Cały czas rysowałaś telewizor, a mi kazałaś siedzieć cicho i nieruchomo!-powiedział Clarke, jakby stwierdzał bardziej nie fakty, ale niczym Sherlock Holmes, który dedukuje-Po co kazałaś mi siedzieć tutaj, skoro i tak mnie nie rysowałaś?
-No bo..No bo-zaczęła blondynka powoli. Szukała czegoś wzrokiem, może jakiejś doskonałej wymówki, która mogłaby od tak pojawić się na ścianie albo suficie?-No bo nie chciałam siedzieć sama. Smutno by mi było. A jest piątek wieczorem! Reszta młodzieży gdzieś się skryła.
~.~
-Bu!-krzyknął blondyn, wyskakując w stroju ducha. Patricia przewróciła oczami i wciąż piła swój sok. Obok niej siedział Eddie. Niektórzy siedzieli przy stole i grali. Pewnie w pokera. Samanta siedziała na fotelu, próbując ułożyć kostkę rubika. A Mara siedziała na drugim fotelu, czytając książkę.
-Nie wyszło ci, idioto-mruknęła buntowniczka, nadal pijąc sok. Po chwili jednak drzwi trzasnęły. Okno się zamknęło. Zawiał ostry, zimny wiatr, przeszywający każdemu całe ciało, aż do kości. W pomieszczeniu pojawiła się czarna mgła. Niepokojące odgłosy odbijały się o ściany. Deszcz zamienił barwę na czerwoną. Clarke próbował otworzyć okno, a Nina drzwi. Nie udało się.
Po chwili jednak radio samo się włączyło, telewizor na kanale, który nie działał. Światło włączało się i wyłączało na przemian. Senkhara ich uwięziła.
-UMRZECIE!-ze ściany spadł obraz, a na jego miejscu tworzyło się to oto słowo, pisane krwią. Samo z siebie.


Dobry! Wróciłam, jeszcze żyję. Dokumenty do gimbazjum niemal wszystkie złożone, obydwa zakończenia roku w obydwu szkołach zaliczone, testy szóstoklasisty się udały :3 Cieszmy się! Anubis puszczany od nowa, mój ulubiony serial już w sierpniu. Inny za dwa lata. Nudy wstępnie odgonione. Przygotowania do koloni się rozpoczną. A, właśnie! Wracam! Ale od 2 lipca mnie nie będzie dziesięć dni. Jadę do Muszyny A wy gdzieś jedziecie na wakacje? A jeśli tak, to gdzie? Jakie seriale możecie mi polecić do oglądania? xD
Pozdrawiam!
Ps. Dziękujcie Klaudii, bo bez niej by mnie tu nie było
~Pat
  • awatar House of Anubis.: Ooooo Patrycja !!!!!!!!!! *.* Zsikałam sie jak cie zobaczyłam Świetny *.* po prostu boski O.O
  • awatar ♥Nie śpię, bo całą noc oglądam TDA♥: Paaaaaatrycjaaaa! Awwwh, jejku, po prostu nie mogę pozwolić by marnował się Twój talent, huh? Moja koleżanka była w zeszłym roku na koloniach w Muszynie xD Jaaa w piątek prawdopodobnie na weekend w okolice Ustki ROZDZIAŁ CUDOWNY, WSPANIAŁY, BOŻE KOCHAM CIĘ ZA TO Hahaha ta złość Jeroma.. Czekam na kolejny jejku sdfghj ♥
  • awatar ♥♥Anuubiska14♥♥: Ooooooo kooogo ja tu widzę? :3 :3 PATRYYYYYYYYYCJA <3 Dziękować Klaudii <3 Cudowny rozdział! Zresztą jak zwykle ^^ Ale się za tym stęskniłam <3 Hahaha Alex jest świetna! xDD I tak mroocznie zakończyłaś ^^ Już czekam na kolejny rozdział ^^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

sibuna-2807
 
patricia12
 

Kochana, możesz przekazać Zdziśkowi, że jak nie wróci z wakacji w tempie natychmiastowym, będzie miał do czynienia ze mną i z moją bardzo rozgrzaną patelnią.
A to że Zdzisiu prawdopodobnie ukrywa się gdzieś w nieodkrytej części Twojej podświadomości, na to nie mam wpływu...
Tęsknieee

"Siekiera, motyka, bimber, szklanka
Benny jest głupi jak maślanka"
*
"Weźcie Bogowie Fabiana, a oddajcie Nutellę!"


Te dwa- można nazwać to momentami?- nie chcą uciec z mojej głowy
Zaraz wakacje, będziesz miała więcej czasu, o Zdziśka się postaram..
A potem we wrześniu pewnie znów odejdziesz, bo zaczniesz chodzić do gimnazjum i wszystko będzie trudniejsze niż do tej pory
Błagam, tak bardzo chciałabym chociaż te kilka rozdziałów więcej ;-;

**Zdzisiu to imię nadane wenie Pati, która sobie uciekła i rzekomo nie chce wrócić**
 

 
Tak właśnie! OD dzisiaj jestem umarła. Jako 12-latka piszę już jutro test szóstoklasisty!
Otóż tak, ku waszemu zdziwieniu, żyję. Do umierania na razie mi się nie śpieszy. Przybyłam dać znak życia i oznajmić, że już w kwietniu wracam! Tak kochani, taka jedna koleżaneczka już do mnie pisała na fb i błagała, abym wróciła xD Opowiadania będę kontynuować :3
Kocham wszystkie słodkie ziemniaki! (tak, was)
Patulek :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
No nie no! Co wy robicie mi na złość z tym samobójstwami?! Co wy, chcecie zrobić ze mnie internetowego psychologa?! Niech ktoś przytuli *-* Smutam :<

Dobra, opowiadanie jest w trakcie pisania się. Haha, nie no, mam tylko dwie linijki. Chciałam wam jedynie znać, że żyję. Pomóżcie: http://alicja3392.pinger.pl/m/20568656#comment35708609

a opowiadanie? Jutro. Albo pojutrze. Albo w czwartek. Albo za rok *wychodzi i trzaska drzwiami*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
~Alex~
Biedny Jerry, musi przebywać w pokoju z walniętym Alfredem. Pozostałe chłopaki nadal mają napad śmiechu. Czytałam jakąś książkę "Morderstwo doskonałe" czy coś. Nagle do salonu wbiegł Jerome i schował sią za kanapą, na której ja siedziałam.
-Ratuj! Czuje się obserwowany-wyłonił głowę znad kanapy tylko do oczu.
-Och, Jerry!-krzyknęłam, ze śmiechem. Ten jednak zrobił minę zbitego pieska.
-Nie mów na mnie Jerry!-odkrzyknął, przez zaciśnięte zęby. Nagle do salonu wszedł wesoły Benny. Gdy jednak mnie zobaczył, od razu zrobił się poważny, aż jego mina była powalająca-w sensie pozytywnym. Nagle wziął sok i przysiadł się do mnie. Bezszelestnie wziął pilota i włączył telewizor, na "Violetta"
-Ałć, Jerome, nie dźgaj mnie palcem-syknęłam. Clarke spojrzał na mnie.
-Ale ja ci nic nie robię-pokazał ręce. Fakt, nic nie robił. To kto to był? Po chwili się zorientowałam.
-Benny! Ty...-zagłuszył mnie tłuk, a to było takie ładne wyzwisko, ale cóż. Pobiegliśmy do holu, a tam na ziemi leżała piegowata ruda dziewczyna, a nad nią stał Alfie z nożem kuchennym
-Alfie, oszalałeś!-krzyknął Rutter, pomagając nowo przybyłej wstać.
-Ale to jest kosmitkaa!-wściekł się Lewis. Ruda odsunęła się od czarnoskórego, w obawie, że zaraz chłopak jej coś zrobi. Jerome wziął jej walizkę i zniósł do salonu, a Fabes zaprowadził ją, idąc za Jeromem.
-Jestem Victoria Lerens-odparła piegowata, gdy pozostali także poszli do salonu-I jestem z...
-Z Francji-odparłam z uśmiechem. Zdradzał ją akcent. Victoria uśmiechnęła się przyjaźnie, pomimo tego, co ją spotkało w holu. Pewnie wyrobiła sobie o nas opinię: "Świry, uważające Francuzów za kosmitów. Latający z nożami po pokojach" Takiego o nas zdania się spodziewałam.
~......~
-Nieee!-krzyknęła Alex z płaczem-Nieee!
-Co ci?!-wszedł Eddie, po czym wziął z lodówki karton soku i wlał sobie do szklanki-Chcesz soczku?
-Skończyła się Nutella!-po jej słowach wbiegł ze smutkiem Alfie.
-Niee! Tylko nie Nutella! Niee!-Lewis ukląkł na kolanach i wziął pusty słoik Nutelli-Weźcie Bogowie Fabiana, a oddajcie Nutellę!
Niespodziewanie Alfie dostał w głowę książką. Szatyn stał za chłopakiem, z grobową miną.
-Nie jestem do składania ofiar!-prawie można było zwariować.
-O, a ja myślałam, że tak-do kuchni weszła Joy, mając na sb chytry uśmiech. Od razu zaczęli się kłócić. Nagle weszła Vicki.
-Ej! Dosc!-najwyraźniej miała problem z właściwym mówieniem w języku, jak reszta-Macie się uspokoić! Spokój! Spodziewałam się swirów, ale nie az takich! To an pewno Anubis?
-Tak-odparli teatralnie wszyscy.
~Nina~
Ręka mnie boli niemiłosiernie. Jesteśmy w szpitalu, czyli ja, i Fabian. Czekaliśmy na wyniki prześwietlenia. Alfie mnie zrzucił ze schodów, aż straciłam przytomność. Głowa też mnie boli. Nagle wszedł lekarz z niezbyt fajną miną.
-Ręką złamana na całej lini. Jeszcze wstrząs mózgu-odparł, patrząc na wyniki-Zostaniesz tutaj trochę. To może przerodzić się w coś poważnego.
I wyszedł. Coś poważnego? Niespodziewanie spłynęły łzy. Fabian mnie przytulił.

Wyszedł głupio, pam, pam, pam. Nowa uczennica (^^ Trochę zniszczę jeden związek ^^) Alfie składa Ruttera w ofierze w zamian za Nutellę Awww *-* Ktoś przytuli? *>*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
-Siekiera, motyka..
-Alex odwala-mruknęła Patricia z irytacją. Przewróciła oczami. Każdy już próbował już zamknąć-na darmo. Alfie nawet poświęcił swojego naleśnika (Jerry spada z krzesła) i rzucił w Alex, by ta się uspokoiła. Na darmo.
-Co do cholery jest z tobą nie tak?!-krzyknął zdenerwowany Clarke, po czym szybko wybiegł. Marusia pobiegła za nim, krzycząc "Czekaj!" Nagle Alex się wyciszyła.
-Ej, słyszycie?-szepnęła. Rzeczywiście, było słychać jakby krzyk i płacz...Po chwili jednak drzwi same się zatrzasnęły, okno samo się otworzyło i zawiał okropny, straszny wiatr. Któraś z dziewczyn pisnęła, zapewne Amber. Co okazało się był prawdą-Co to ma być?!
-Spokojnie, nikomu nic nie jest?-weszła Trudy z toną latarek i dała każdemu po jednej. Nagle wbiegła Mara, trzymając, a raczej ciągnąc za rękę Jerry'ego. Ten jednak z wielką niechęcią coś tam mruknął-coś, czego nie wolno przyzwoitemu człowiekowi powtarzać.
~......~
Cały wieczór nie było światła. Wszyscy tak bezsensownie siedzieli w salonie, i bawili się latarkami.
-Młodzieży, poróbmy coś!-krzyknęła Joy, wstając. Ponieważ przeżyła godzinę wcześniej z Clarkiem, który znów wrócił do Mary, miała podły nastrój-Butelka!
-Dobre, dobre!-uśmiechnęła się Alex, wstając. Wybiegła i po chwili wróciła z butelką po piwie.
-Skąd ty do cholery to masz?! Może masz jeszcze hajs?
Alexandra popatrzyła na Eddie'go i położyła butelkę.Po chwili z kieszeni wyciągnęła papierosy-Jeszcze palisz?
-Nie, znalazłam to u was w pokoju-wskazała na Eddie'go, Benniego i Fabiana-Przyznawać się do którego debilaka to należy?
Żaden ze wskazanych się nie odezwał. Benny patrzył gdzieś daleko, Eddie nagle zainteresował się włosami siedzącej obok Pat, A Rutter coś klikał na telefonie.
-Dobra, zaczynamy?-w końcu odezwał się cicho Jerome. Alex wybiegła, a przynajmniej próbowała. Zamiast tego, ktoś złapał ją za rękę-W każdym wypadku ktoś mógł to podłożyć, a poza tym nikt nie pali. Znasz nas.
-Dobra, zaczynamy-szepnęła Aex i zakręciła butelką.
~......~
-To byłeś ty, tak Benny?-szepnęła Alex. W pokoju by tylko Benny i ona.
-Ale nie powiesz zgrzybialcowi?
-Nie, o ile...O ile wyświadczysz da mnie przysługę-uśmiechnęła się dziewczyna. Benny od razu się przeraził. Wolał nie wplątywać się w układy Taylor, ale na próżno. Zawsze miała na niego haczyk-To jak, wchodzisz?
Na znak wyciągnęła rękę. Benny niepewnie złapał ją i ścisnął.
~......~
-Gratuluję inteligencji-podszedł do niego blondyn, brunet i ruda-Gratuluję.
-Ej, palę, tak? To mi się to podoba-odwarknął Benny. Nagle koło nich przeszła Alex.
-Siekiera, motyka, bimber, szklanka. Benny jest głupi jak maślanka-podśpiewywała. Po czym Eddie i Fabes dostali napadu mocnego śmiechu.

To poprzednie przypadkowo opublikowałam, a nawet go nie skończyłam. Sama wymyśliłam ciąg dalszy tego, co śpiewała Alex XD Nie wiedzieć czemu, końcówka mi się strasznie podoba <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Kolejna chce zwiewać :C No dawać, pisać i pisać, i kazać jej zostać! Mam focha :C
Ale za to mam nowy wygląd bloga <3 No dawać, piszemy do Alicji3392, żeby została! =3 Do boju!
Popwiadanie-jako tako biorę się za to, ale jako tako nie wychodzi. Trututu, do widzienia.

Branoc!
Ps. Mam na kursorku Sophie *-*
 

 
Nowinki z mego zakichanego życia XD Dostałam na blogspot staż w szabloniarni, do naszej klasy jakiś koleś doszedł, zostałam zaproszona do koleżanki, jutro mam spotkanie moich kochanych zajęć. Opowiadanie? Myślam! Jeśli ktoś o tym wspomni, wezmę (tradycyjnie) widelec lub łyżeczkę i oczy wydłubię, a z nich zrobię picie! *u* Bo mam do napisania 2 rozdziały opowiadań *rzyga szarą tęczą* A na Natalkę nadal foch forever z misiem w kuchni* :C Jeśli to czytasz, ukryj swoje oczy, bo jeśli nie wrócisz, zrobię z nich soczek! Taki winogronowy *u*

*Zastrzeżone i wymyślone przez Blackie! <3
Ps. Jeśli kogoś to interesuje, nowy rozdział na blogu o Hogwarcie! *u*
 

 
Wpisów: 210
Średnio co: 2 dni
Ostatni wpis: wczoraj 21:14
Licznik odwiedzin: 5 223 / 440 dni

Danke *-*
 

 
Heeej! Ciesze się, a z drugiej strony się nie ciesze. Z czego się ciesze? Dowiecie się na początku października ♥ A z drugiej strony, patrzać: http://tdaonline.pinger.pl/ Nopeeee! To, ze to piszę, to znaczy, że wracam! I coś wywalczyłam, ale co, dowiedzie się w październiku! ♥ Nie, nie myślcie, ze 4 sezon tda, ale fajnie by było *-* Jak zostałam przekonana? Na fb! A jednak fb umie zdziałać cuda... Ech! Jaki tekst odwalił dzisiaj mój kolega! XD

Przywracam pomysł z petycją!
 

 
*To, że to piszę, to nie znaczy, że wracam*

Cholera! Zabijcie mnie! Nudzę się ;_; Ktoś chętny do gadaniny? C: Jeśli tak, zapraszam na moje GG: 48489879 No to do boju!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
♥♥Anuubiksa14♥♥ odchodzi, więc ja też. Heh, kiedyś tam sobie obiecałam. Anuubiska! Jeśli chcesz, bym ja i "Nie śpię, bo całą noc oglądam TDA" zostały, ty też zostań. Przekonywać do zostania możecie mnie na GG Ale i tak nie przekonacie ^^ Anuubiska zostań, a my zostaniemy! I mam na ciebie focha forevera z przytupem i misiem* że odchodzisz ^.^

*-Uwaga! Prawa autorskie, wymyśliła to Blackie ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
Wpisów: 206
Średnio co: 2 dni
Ostatni wpis: 5 dni temu
Licznik odwiedzin: 5 106 / 434 dni

A tak w ogóle, są jacyś fani HP? To zapraszam! http://hogwart-na-nowe-okno.blogspot.com/
W 7 częśi zabili mojego Zgredka! :< Jak mogli?! A zresztą zapraszam na tego bloga, co podałam.
No i mam GG! Zapraszam: 48489879

Paaa!
 

 
Nie mam się do kogo wyżalić...Obudziłam się o 7:40 Ale po co jestem? opowiadania nie będzie, otóż gdy wena na opowiadania na jednym blogu jest, to na drugim nie ma. Eh....
Ale do rzeczy: gdy zobaczyłam licznik, wyglądało to mniej więcej tak:


Tak więc oficjalnie wam dziękuję =3 Sorka za oziębłość, jestem nie wyspana, idę se śniadanko robić.
Asta la vista!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
O sobotnim bilansie

Wpisów: 204
Średnio co: 2 dni
Ostatni wpis: 12 minut temu
Licznik odwiedzin: 4 984 / 428 dni (za co was kocham! <3 )

Tak dla porównania:
Wpisów: 184
Średnio co: 2 dni
Ostatni wpis: 55 minut temu
Licznik odwiedzin: 4 704 / 419
(ten jest z 9 dni temu)

W ciągu 9 dni 280 odwiedzin! Mam nadzieję, że dobijecie do 5 000 <3
 

 
Po co mózg budził mnie o tej 8.00? Jestem na niego zła T^T Do rzeczy: nad opowiadanie pracuję, ale mam sprawę związaną z moim drugim blogiem. Ktoś pisze opowiadania/scenariusze TDA i chciałby je publikować, ma konto w google i chciałby z kimś prowadzić bloga? Zapraszam do mnie Szukam "współlokatorki" na blogu Więcej szczegółów u mnie: sibuna-hoa.blogspot.com
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (15) ›
 

 
Dedykuję go ♥♥Anuubiska♥♥ Bo nie możesz odejść! Kobieto, nie rób mi tego!

~....~
Rano atmosfera była, że tak to ująć senna. Dosłownie. Nikt w nocy nie zasnął, a udało się dopiero na śniadaniu. Sabrina miała głowę w misce z płatkami, Alex trzymała swoją na kolanach Fabiana, co Nina nie miała za złe. Amber i Eddie'go nawet nie było. Joy była oparta o ramię Clarka, a Alfie podpierał głowę rękoma.
-Sabrina. Sab. Koley. Wstawaj!-krzyknął Jerry. Ona niespodziewanie podniosła głowę, a na czole i na policzku miała płatki. Zrobiła minę "Zaraz cię zabije" Nina potrząsnęła Alex, na znak, żeby wstała, ale ta się nie budziła.
-A może by tak na nią wylać kawę?-szepnęła Joy, która jej zazdrościła przyjaźni Alex z Fabianem. Już chwyciła dzbanek, ale ktoś, a raczej coś ją powstrzymało. Dzbanek sam z siebie wyleciał jej z rąk. Spiorunowała chłopaka wzrokiem. Niespodziewanie weszła Trudy.
-Gdzie Alex? Mam list do niej-zawołała gospodyni.
-Śpi-odpowiedziała Nina, przecierając oczy, a opiekunka poruszyła głową i wyszła, by po chwili wrócić.
-Nie idziecie do szkoły. Pękła rura czy coś-rzuciła i ponownie wyszła. Nagle Willow się wzdrygnęła i poleciała do swojego pokoju. W końcu młodzieży się rozeszła. Nina poszła do pokoju rudzielca, by zobaczyć, co się stało. Jenks czegoś szukała.
-Willow, czego szukasz?-spytała z zaciekawieniem-Może zdołam ci pomóc?
Popatrzyła na łóżko, po drugiej stronie. Tam K.t i Joy stały na nim ze strachem.
-Nino! Uciekaj!-krzyknęły. Dziewczyna podniosła jedną brew i się roześmiała-Tu gdzieś w domu pełza wąż!
Sojówki Wybranej się rozszeżyły do maximum. Tak, żeczywiście, w kącie, pod kocem było terriarium dla węża.
-Willow! Powiedz chociaż, że on nie był jadowity?!-krzyknęła, przerażona. Ruda popatrzyła na nią tymi swoimi oczami. O nie, to już po nas. Pobiegła do swojego pokoju, czyli byłego strychu. Tam napotkała Sabrinę i Alex.
-Przeszukajcie pokój! Swoje rzeczy, każdy zakątek!-krzyknęła-Gdzieś w domu pęza jadowity wąż!
Dziewczyny od razu przeszukały rzeczy, pokój. Sprawdziły pod, za łóżkiem, w szafie, pod nią. Nic, jak widać do ich pokoju nie wpełz. Nagle wszedł Fabian.
-Alex, kawa o którą prosiłaś..A co tak przeszukujecie pokój, jakby jakiś wąż pełzał po domu?-spytał zaciekawiony, kładąc kubek z czarną cieczą na stoliku nocnym. Dziewczyny popatrzyły na niego z wściekłością, zmieszaną z strachem-Chyba mi nie chcecie powiedzieć, że...?
-Tak, właśnie to chcemy ci powiedzieć!-wrzasnęła Sabrina, a chłopak szybko wybiegł.
~....~
Do pokoju wszedł, a raczej wbiegł Fabian z miną "Mamy problem
-Szukaj czegoś, co będzie chciało cię zabić-szepnął, zaglądając pod łóżko.
-Czyli mam wiedzieć, że coś uciekło Willow? I to jest coś niebezpiecznego?-spytał Eddie, wstając z łóżka. U nich także nie Ukrył się niebezpieczny zwierzak rudej hipiski. Przynajmniej na to skazywały przeszukiwania i instynkt.
~....~
-Może powinnaś powiedzieć o tym Victorowi, lub Trudy?-spytała Nina, na obiedzie. Willow potrząsła głową, na nie. Pełzające zwierzątko nadal się nie znalazło. Przydałoby się, by Sykaczek-bo tak nazwała go Willow-się znalazł, skoro miałby komuś zrobić krzywdę.
~....~
Postać wyszła z pokoju i weszła do pokoju, tak zwanego łazienką. Stanęła przed lustrem i odkręciła kran. Z kurka (czy jak to tam się nazywa) wypłynęła....czerwona ciecz, która śmierdziała krwią. Zdawało się, że to krew, tak, to była krew.
-Krew-mruknął chłopak, przyglądając się cieczy na swoim palcu. Coś syknęło. Odwrócił się i zobaczył węża. Z kła kapnęła krew. Nagle podpełzł i ugryzł do w nogę, a po chwili wąż stał się kobietą. Złapała chłopaka za rękę i ścisnęła.
-Znajdźcie Krzyż Ankh-po czym się roześmiała i znikła, a chłopak padł na ziemię.

Krótki wyszedł T^T Jestem okropna, ale nie powiem kto to był T^T Uwielbiam tą minkę, Blcakusie, zaraziłaś mnie nią T^T Wstawiam drugi, ponieważ uwielbiam je pisać i w nagrodę, że wytrzymaliście wczoraj do wieczora <3 Tytuły moich własnych opowiadań mnie rozwalają XD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
~.....~
Ktoś kroczył spokojnie drogą. Wszędzie drzewa, miotały z każdej strony widok. "Eh, to koniec tych przygód. Zwykle denerwowały, ale nie chcę opuszczać tego miejsca-myślał. Zbyt wiele się tu działo, by tak sobie odejść i zapomnieć. Nie, tak się nie dało. Brązowa czupryna miotała się na wszystkie strony, niebieskie oczy patrzyły na wszystkie strony, jakby się czegoś obawiały.
-Pomocy!-zawołał ktoś. Damski, donośny głos, gdzieś z daleka. Chłopak zaczął biec w stronę głosu, aż dojrzał jakiś domek. Nie wiedział, gdzie jest, ale nadal słyszał głos, wołający o pomoc. Próbował otworzyć drzwi, obłożone mchem, ale nie ruszyły. "No tak, zamek"-pomyślał i wyciągnął scyzoryk. Grzebał w zamku, aż coś trzasnęło i drzwi ruszyły. Oczom szatyna ukazał się szary pokoik, słabo oświecony, bo zaledwie czterema małymi świeczkami. Nie było żadnych mebli, zaledwie mały stoliczek i krzesło. Krzesło, na którym siedziała chuda, niebieskooka ciemna blondynka, związana do oparcia. Miała włosy średniego wzrostu, parę malutkich pryszczy na czole, ledwo widocznych, a na nosie okulary. Nie jakieś kujonki, tylko okulary. W oczach miała łzy. Uniosła głowę i spojrzała na chłopaka, swoimi oczami pełnymi nienawiści.
-Umm, co ja tak stoję, rozwiąże cię-zawołał Fabian, ale dziewczyna tylko machnęła głową, na nie.
-Nie! Nie wchodź tu. Odejdź-zawołała dziewczyna, z większymi łzami. "Czemu? Tylko chcę jej pomóc" Podszedł do niej i zobaczył, że jest przykuta do krzesła kajdankami. Wyciągnął scyzoryk i coś tam grzebał w zamku.
-Jak się nazywasz?-spytała blondynka, by trochę rozładować napięcie.
-Wiesz, że to nie jest dobra pora na pytania? Ale nazywam się Fabian.
Nikt się nie odezwał. Chłopak nadal coś grzebał w kajdankach-No, a ty jak się nazywasz?
-Chloe-rzuciła. Krótko i zwięźle. W końcu poczuła ulgę, więc wstała i uciekła bez słowa.
-Nawet dziękuję?!-krzyknął za nią, ale po chwili wrócił do domu Anubisa.
~W domu Anubisa~
-Kurde, gdzie on jest?!-krzyczała Alex, patrząc przez okno.
-No nie mów, że zakochałaś się w moim chłopaku-odpowiedziała Nina, a po jej słowach Alex wypluła swoją 4 kawę, którą miała w ustach. Jej przyjaciółka się roześmiała, a Alex walnęła ją ramieniem.
-Bardzo śmieszne! Paczaj, jak pada! No paczaj!-zawołała i złapała głowę Wybranej, po czym przycisnęła do szyby-Widzisz?!
-Ty na serio się zakochałaś-mruknęła Joy, stając obok dziewczyn. Taylor popatrzyła na nią groźnie-Był w gorszych kłopotach, niż jakiś mocny deszcz i za każdym razem wracał żywy. Nie całkiem zdrowy, ale żywy. I tym razem także tak będzie.
-Obyś się nie rozczarowała. Jak np. wróci i po chwili padnie. i trup-odpowiedziała, a raczej syknęła Alex, zdenerwowana.
-Nie no, ma trochę racji, dochodzi 21. Ma szczęście, ze Victor znowu gdzieś poszedł, a Alfie i Jerome u Trudy wywalczyli maraton filmowy. Ale to mój chłopak, ja powinnam się martwić!-zawołała ze śmiechem Nina. Jej towarzyszki także się roześmiały. Wszyscy już się schodzili do salonu. Mieli oglądnąć "Paranormal Activiti" A na poprawę "The Ring"
-Gdzie Rutter?-spytał Jerome z uśmiechem, wkładając płytę do DVD-Za bardzo się bał, by przyjść?
-Nie, jakieś dwie , czy tam trzy godziny temu, wyszedł na spacer i jeszcze nie wrócił-szepnęł Eddie, sam chyba już się martwił. "Cholera, paranoja mnie dopada" Wyrwał kubek kawy z rąk Alex, siedziącej po jego prawej i upił łyk.
-To moje!-krzyknęła, wyrywając kubek z rąk blondyna. Zamiast tego kubek upadł na podłogę, oblewając przy tym gorącą kawą Alex i Eddie'go-Aaaał!
Dwójka oblanych uciekli do łazienki. Jerome przerwócił z irytacją oczami.
-Poczekajmy na nich-powiedziała Pat. Po dziesięciu minutach wrócili-Czyli możemy zaczynać.
Trudy także się do nich dosiadła. Na podłodze rozłożony był kocyk, na którym siedzieli Jerome obejmujący Joy, Sabrina, Alfie. Na stoliku, który został przeniesiony na bok był popcorn, cola, pepsi, chipsy. Po pierwszym filmie usłyszeli jak ktoś w holu wchodzi, po czym mocne uderzenie o podłogę. Przerażona Amber zaczęła piszczeć, a przynajmniej próbowała, bo Nina zakryła jej usta i do swoich przyłożyła palec, na znak "Ćśśś" Wstała i poszła do holu.
-Matko! Jak się bałam!-krzyknęła Nina do szatyna, stojącego przy drzwiach, Jej chłopak popatrzył na nią i się uśmiechnął.
-Idę do siebie-szepnął.
-Okej, nie oglądasz filmu?
-Tak, za chwilkę przyjdę-odpowiedział i pobiegł do swojego pokoju. Zamknął drzwi na klucz i odetchnął z ulgą. Przebrał się w czyste ciuchy, po czym odwrócił się w stronę drzwi. Przekręcił gałkę i wszedł do holu, po czym skierował się do salonu. Usiadł koło Niny i się uśmiechnął. Dziewczyna także odwzajemniła uśmiech. Alfie i Amber w połowie filmu "The Ring" chowali się za kanapą. Po filmie każdy nie zdołał się ruszyć. Nawet Jerome, który wcześniej śmiał sie ze strachu Amfie, był przerażony. Po chwili zadzwonił telefon.
-Aaaaa!-wrzasnęły cztery osoby. Jeśli się okaże, że ktoś z nich sobie robi jaja, to będzie ich najszczęśliwszy dzień w życiu, bo nie na żarty się przestraszyli. Fabian wstał i odebrał, bo tylko on był w stanie.
-Pomyłka-odezwał się chłodny, lodowaty głos. Odłożył słuchawkę i wrócił do salonu. Usiadł spowrotem na swoim miejscu, koło Alex i Niny.
-Kto to był?-spytała Alex, zaciekawiona. Ją jakoś ten film nie przestraszył, wręcz przeciwnie-śmiała się. Brak reakcji ze strony chłopaka. Nina machęła mu ręką przed oczami, nadal nic.
-Yyyy, co mówiłaś?-spytał, niespodziewanie. Wszyscy popatrzyli się na niego-No co? Wyłączyłem się na chwilę.
-Ty się nigdy nie wyłączyłeś. Nigdy, nigdy nigdy!-krzyknęła Joy, machając głową-Mi to na algebrze się zdarza, ale to tylko ze względu na usypiający głos nauczycielki.
-A ja pamiętam jak odpłynąłeś, i to nie raz-uśmiechnęła się. Prawdą było, że uwielbiała go szantażować bolesnymi wspomnieniami z Gimnazjum i podstawówki-Co wtedy maślane oczka robiłeś do Je....
Jednak nie dokończyła, bo usta zakrył jej Fabian, zażenowany.
-Dobra, ucisz się, zanim dojdziesz do sedna tego wspomnienia-powiedział, jeszcze bardziej zażenowany. Jednak jego przyjaciółka ugryzła go w rękę, więc znów dopuścił ją do głosu.
-No więc w końcu jakieś szkolne wandale zamknęli go i Jeniffer w schowku woźnego, wtedy się poca..-jednak nie dokończyła, bo znów zasłonił jej usta.
-Może mam taśmą zakleić ci te usta?-syknął, zdenerwowany. Willow, która także showana była za kanapą wyciągnęła rękę z taśmą-Dzięki Willow.
-No daj jej dokończyć!-zawołała ze śmiechem Amber. Bezradny chłopak przerwócił oczami i zdjął rękę z ust Taylor.
-No więc się pocałowali-dokończyła z uśmieszkiem Alex. Przyjaciel, siedzący obok niej schował w dłoniach głowę.
-Nigdy więcej się do ciebie nie odezwę-szepnął, zażenowany.
-Ależ nie musisz, aż tak mi nie zależy. Możesz nawet zakleić mi te ustą taśmą, byle byś nie był zażenowany. Chociaż taki był mój cel-wybuchnęła śmiechem.
-No wiesz co?! Uważałem cię za przyjaciółkę! Zawiodłem się na tobie.
Joy i Nina, razem z Amber zaczęły się śmiać. Gaduła za to odeszła od zmysłów, zasypiając. Fabian wziął tą taśmę i zakleił usta Alex, a Eddie za to dołączył się do dziewczyn, razem z Jerome'm. Rutter siedział z założonymi rękami, i nogami na kanapie, naburmuszony.

Musicie przyznać, wyszło głupio T^T Ale uwielbiam zawstydzać ludzi. A wiecie, ze jakoś nigdy na żadnym filmie łzawym się nie popłakałam? Tak, nawet na Titanicu nie bardzo T^T Jestem bezuczuciowym potworem, przyznaję się T^T
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
~...~
Nagle Patricia odepchnęła Benniego od siebie i na niego zaczęła wrzeszczeć, i go kopnęła w nogę, po czym wyszła. Gdy przechodziła koło Edisona, pocałowała go i wróciła do swojego pokoju.
-Okej, to było nie halo-powiedział zdziwiony Eddie, po czym poszedł do swojego pokoju. Alex zrobiła groźne oczy i już chciała wejść do salonu, ale na szczęście Fabian ją złapał za rękę. Próbowała się wyrwać, ale na darmo.
-Zostaw! Puść mnie, chcę mu dokopać!-krzyczała wniebogłosy, ale jej przyjaciel nada ją trzymał. Rutter złapał ją za drugą rękę i ciągnął, a przynajmniej próbował, w stronę, sam zresztą nie wiedział w którą, byle by najdalej od salonu. W końcu zaciągnął ją do łazienki i zamknął drzwi. Puścił ją, a Alex go kopnęła. Wydawało by się, że chętnie wzięłaby nóż i potraktowała nim Fabiana, a potem Benniego. Całe szczęście niczego niebezpiecznego w pobliżu nie było, za co w duchu dziękował mózgowiec.
-Uspokój się. Chyba nie chciałabyś zostać wywalona ze szkoły, jak wtedy?-powiedział, podnosząc jedną brew. Młoda Taylor popatrzyła na niego z miną urażonego szaleńca i splotła razem ręce.
-Prawie! Zostałam prawie wywalona!-krzyknęła, odwracając się do niego plecami. Fabs przewrócił niecierpliwie oczami. Nagle jedna z kafelek zaświeciła się na niebiesko. Chłopak podszedł do danej kafelki i ją wyciągnął. Tam, w głębieniu było włożone oko Horusa, ale zamiast czerwonego środka, był niebieski. Sięgnął do kieszeni, w której był naszyjnik Niny i złączył je ze sobą. Alex podeszła do niego, a przed nimi pojawiła się szatynka. Już otworzyła usta by coś powiedzieć, ale zemdlała. Na szczęście chłopak ją złapał.
-Kto to jest?!-krzyknęła Alex, patrząc na dziewczynę. Jej przyjaciel się przestraszył.
-To jest Nina-mruknął, ale wydawał się nieobecny. Jego przyjaciółka podbiegła do drzwi i je otworzyła. Wybiegli z łazienki, Fabian z Martin na rękach i pobiegli do pokoju Eddie'go.
-Zbieraj Sibune-zawołał, a Junior Sweet wyszedł. Po dwóch minutach wrócił z K.t, Alfie'm, Amber i Patricią. Popatrzyli na dziewczynę, leżącą na łóżku szatyna. Amber już miała wrzeszczeć "To Nina!" ale ten zasłonił jej usta ręką.
-Ani się waż, bo oberwiesz-syknął i zdjął rękę.
-Jakim cudem?-spytała K.t. Wszyscy popatrzyli na Alex i Fabiana. Dwójka, która była w centrum uwagi byli skrępowani.
-Mówić prawdę? Nie wiemy. Znaleźliśmy naszyjnik, taki jak Niny, tylko z niebieskim okiem. Potem przyłożyłem je razem i się pojawiła, a po chwili zemdlała-odpowiedział Fabian, już lekko zorientowany. Nagle jego dziewczyna zaczęła się budzić.
-A co powiemy Trudy?-rzucił Alfie.
-W kwestii?-spytała Nina, jakby żyła od dawna, wstała z łóżka i stanęła koło Fabiana.
-W kwestii, ze żyjesz.
-Hipnoza?-powiedziała, pytając Alex. Tak, to był dobry pomysł. Po godzinie Trudy, zwiedziona z tropu hipnozą, była pewna, że Nina nigdy nie umarła.
-Zbliża się Halloween, więc musimy pomyśleć o straszeniu-powiedział z uśmiechem Jerome, przy kolacji. Musieli wprowadzić w temat ożyłej Niny, Joy i Clarka, a Willow i Marę także potraktować hipnozą.
-Hę? O co chodzi?-spytały jednocześnie Alex i Nina. No tak, nic nie wiedzą.
-No bo, Pat się założyła z Jerome'm, że nie uda się mu nastraszyć jej. Ale coś nie tak sobie wyjaśnili i wszyscy są w to zaplątani-wyjaśniła Mara, znudzona tym bezsensownym zakładem.
-Aaaaaa....Nie, nadal nie jarzę-kiwnęła głową Taylor. Jerome wydawał się być zirytowany.
-Ktoś ci w mózgu zainstalował spłuczkę, i ją nacisnął? Bo ostatnio niczego nie chłoniesz-powiedział, zdenerwowany. Eddie popatrzył na niego z mrużonymi oczami.
-Daj jej spokój, okej? Każdy czasami może mieć zły dzień i niczego nie przyjmować-odpowiedział, z nienawiścią Edison. Nagle przybiegł Alfie.
-Papu!-wrzasnął i rzucił się na naleśniki. Typowy Alfie. Po chwili Sibuna znowu wróciła do pokoju chłopaków.
-Dobra, nie szukamy tych piramidek. Senkhara weszła w Sabrinę i chce tymi piramidkami zawładnąć światem-powiedziała Wybrana, wszyscy się zgodzili. w sumie to była racja. Ale, żeby rok szkolny bez zagadek? To by było dziwne. Nagle Fabian wyszedł i przyprowadził Sabrinę.
-Po co mnie tu przyprowadziłeś?!-krzyknęła, głosem Senkhary. Wsadził w jej rękę medalion z niebieskim okiem, po czym Senkhara wyszła z jej ciała i wchłonął ją naszyjnik. Sab padła na podłogę. Alex podeszła do Fabsa, wzięła od niego naszyjnik, rzuciła na ziemię i podeptała.
-Zapomnijmy o tym i zaprowadźmy Sabrinę do pokoju, po czym o niczym jej nie mówmy-powiedziała cicho, Po czym Eddie zaprowadził nieprzytomną byłą Senkharę do jej pokoju.
-Wow, to było dziwne-zawołała Amber. Czy to koniec ich przygód?

Co ja mam z tą spłuczką? T^T Mam na siebie focha forevera. Powiem jedno: obiecałam, że Ninusia wróci, ale to nie koniec przygód T-T Musze w mózgu znaleźć włącznik, bo go wyłączyłam na początku wakacji, trudno będzie. Kolejny punkt dla głupoty ^^
  • awatar ♥Nie śpię,bo przekonuje do 4 sezonu TDA♥: OoooO boskiii sorki ze nir pisalam komciow u cb ale mam takie cos ze nie nie moge wejsc na twojego bloga ale przeczytalam wsztlystkie scenerki i zawsze czytam je na tel dlatego czasem nie pisze buzki :* Ps.mam pytanko czy poglabys w sceberku wytlumaczyc "dokladnie" jak nina wrocila ? I co z ttm pocalunkiem bena i pat ? Bo sorki ale z tego nic nie kumam :/
  • awatar Nie śpię, bo marzę po nocach o 4 sezonie: Dziękować <3 @♥♥Anuubiska14♥♥: Nie wiem, co ja mam z tą spłuczką :P Nie moja wina!
  • awatar ♥♥Anuubiska14♥♥: Haha co ty z tą spłuczką :D :D :D Boskie :D :D Nina <33333333333
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
~...~
Miał przybyć nowy chłopak. Alex ostatnio się dziwnie zachowywała. Stroiła, była dla chłopaków miło, co było cudem. A może to ma coś wspólnego z tym chłopakiem, który miał przyjechać? Dobre było to, że Eddie jest zdrowy, niedługo wychodzi. No i Trudy straciła szklanki. Amber tą swoją umiejętnością wszystkich denerwowała, mianowicie czytanie w myślach. Robiła ze wszystkich idiotów, co było okropne. W końcu do domu Anubisa wszedł chłopak, o krukowatych włosach, lekkich rysach, z bluzką z napisem "Jeśli ty zostaniesz kiedyś prezydentem, to zaczął latać świnie" Jakieś metr 65. Z góry zszedł Victor.
-Dobry, witam w domu Anubisa. Cisza nocna po 22, nie wchodzimy do piwnicy. Mieszkasz z Rutterem i Millerem. I najważniejsze: nie używamy używek-powiedział niewesoło Rodennmar i wrócił do swojego gabinetu. Alex, zbiegła z góry i rzuciła się na chłopaka.
-Benny!-krzyknęła i się pocałowali. Wszystkiemu przyglądał się Fabian.
-Słyszeliście, zakaz używania używek-powiedział Rutter. Alex popatrzyła na niego wściekła.
-Bla bla bla bla-przedrzeźniała go dziewczyna. Zrozumiał, że lepiej się wycofać, i poszedł.
-Co to miało być?-spytał Benny, zdziwiony. Taylor uśmiechnęła się.
-Spokojnie, on taki nie jest. Jego dziewczyna nie żyje, ma załamkę-szepnęła i go przytuliła. Na kolacji.
-Więc skąd jesteś?-spytała Mara, z uśmiechem.
-Z Włoch-odpowiedział Beny-Co cię tak interesuje?
-Uwierz mi, nie chciałbyś doznać komitetu powitalnego Patrici, wiec lepsze pytania Mary-powiedział Fabian z uśmiechem. Benny podniósł jedną brew.
-Ooo, a jak on wygląda?-spytał z śmiechem. Widać było, że nie bał się dziewczyny. Buntowniczka wzięła sok winogronowy, podeszła do Benny'ego i wylała go na niego.
-Tak wygląda-powiedzieli wszyscy, ale Benny się tylko roześmiał.
-Opanowałeś już przesuwanie rzeczy wzrokiem?-szepnęła do Ruttera rudowłosa. Ten kiwną głową-Trochę go pognęb.
Chłopak Alex sięgnął po dzbanek z sokiem, ale on się przesunął. Wszyscy się śmiali, aż w końcu dzbanek się przewrócił.
-Ups-szepnął Fabian, ale reszta nadal się śmiała.
~Fabian~
No trochę nie wyszło, ale dało się przeboleć. Po godzinie wszedłem do swojego pokoju i wylądowałem na ziemi. Na niej lezała deskorolka, tuż przy drzwiach.
-Nic ci nie jest?-zawołał Benny. Deska leżała rozwalona na dwie części. Wstałem.
-Nie nic-popatrzyłem na deskę-Ups, przepraszam.
-To ja przepraszam, a ona i tak była stara jak świat-odpowiedział-A co się działo z tym dzbankiem?
-Jakoś tak się czasami dzieje. Któreś z nas się bawi swoimi umiejętnościami, ale nie powiem kto-odpowiedziałem i sięgnąłem do półki po książkę.
~....~
Następnego dnia przyszedł Eddie, tak o 14.00 Usłyszałem zgrzyt drzwi, więc pobiegłem do holu. Tam jednak Sweet Jr. stał w wejściu do salonu, razem z Alex. Na co patrzyli? Na całującą się Patricię i Benniego.

Krótkie wyszło, ale takie, jakie chciałam Eh, moje nieludzkie wymysły
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
bajeruje tym ludzi od lat, i tylko dwie się skapły, jaka jest prawidłowa odpowiedz Zapraszam:


Niezłe, co? Usłyszałam to przez przypadek, na półkolonii, przy obiedzie, chłopak swojemu kolegowi ten test robił. Przepraszam, jeśli dla kogoś slajdy za szybko idą.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
~Fabian~
Siedzieliśmy w salonie, mieliśmy wystawić jakieś przedstawienie. Każdy myślał, mnie już to powoli do szału doprowadzało. Pękła kolejna szklanka, a jej właścicielka, czyli Alex, popatrzyła na mnie z irytacją. Na odpowiedź poruszałem tylko ramionami. oczywiście sok był na jej bluzce, ale to już nie moje zmartwienie. Nagle ktoś się odezwał
-Ej! Może kryminalista się zakochuje, potem jego ukochana umiera, a on się zabija?-zawołała Alex. Od kiedy ona ma takie pomysły? Ale inni się z nią zgodzili. Od razu się wycofałem.
-A ty gdzie?-spytała Joy, mrużąc oczy. Mieliśmy małą sprzeczkę.
-Ja? Ja się wycofuję, by nie mieć z tym nic wspólnego-odpowiedziałem na zadane mi pytanie.Jednak Alex wstała i złapała za bluzkę, po czym przyciągnęła do swojej głowy, że widziałem jej oczy.
-Nigdzie się nie ruszasz-wycedziła, a ja wróciłem na swoje miejsce. Wyszczerzyła uśmiech, gdzie na jej zębach widniał aparat na zęby. Włosy miała związane w kucyka, różowo-beżowe spodenki, czarną bluzkę z napisem "Gdybym za każde zdanie "ładna jesteś" skierowane do mnie dostałabym dolara, miałabym 5$" Trampki i czarne kujonki. Ona to zawsze miała jakieś śmieszne bluzki w zanadrzu. Denerwowałem się już od rana, znowu pękła kolejna szklanka. Taylor rzuciła bezgłośnie coś w stylu "Uspokój się"
-Dobra, scenariusz pisze Alex i Fabian, ubrania przygotuje Amber, muzykę Patricia, akcesoria itp. załatwi Alfie i Jerome-powiedziała po chwili namysłu Mercel. Pół godziny później siedziałem a Alex w salonie, pisaliśmy ten nieszczęsny scenariusz. Trudy przygotowywała obiad.
-Gdzie są wszystkie szklanki?!-krzyknęła. Alex popatrzyła na mnie.
-Gościu, masz przerą*ane-szepnęła. Nasza opiekunka weszła do salonu.
-Nie wiecie, gdzie są wszystkie szklanki?-spytała. Popatrzyliśmy na siebie. "Kłamiemy, ile się da" usłyszałem głos Alex w głowie. Dziwne? Bardzo.
-Em-tego. Nie wiemy-powiedzieliśmy jednocześnie. Trudy westchnęła i odeszła. Ja i moja przyjaciółka przybiliśmy se piątkę.
-Dobra, piszemy-dodałem.
~Dwa dni później, Alex~
Napisaliśmy ten scenariusz, Eddie dostał role główną. Ja akurat musiałam grać jego "ukochaną" Bleee, ale Pat się jakoś zgodziła. Jakimś cudem, nie wiem sama jakim. jutro premiera. Nagle przybiegł Fabian.
-Patrzcie, co znalazłem-powiedział. Nóż?
-Nóż? Nam jest potrzebny jakby nóż, ale taki, który nic Eddie'mu nie zrobi-powiedziała z irytacją Joy. Pokłócili się, i to jak. No niestety, szyba poleciała. Biedna szybka, i szklanki, i talerz.
-Ale to właśnie ten nóż-wycedził chłopak i wyszedł.
~...~
Właśnie Eddie odgrywał ostatnią scenę. Wszystkim widzom przedstawienie się bardzo podobało. Fałszywy nóż włożył w brzuch, ale to nie był fałszywy nóż. Upadł na kolana.Pat, stojąca koło mnie za kulisami zakryła usta ręką.
Karetka wzięła Sweeta Juniora, a w salonie, w domu Anubisa wytoczono proces.
-Ja nie podłożyłem prawdziwego noża!-zawołał Rutter. Tak się wykłócali, Pat, on i Joy. Pomimo tego, że ja i Amber przeczytałyśmy myśli Fabsa, nie uwierzyły nam.
-Mam nadzieje, że tobie się coś stanie, a nie Eddie'mu!-wrzasnęła buntowniczka i wyszła. Fabs także wyszedł, a po chwili pękło lustro. Czemu życie musi być takie debilne?!

Spoko, osirion przeżyje *-* Biedne szklanki i szyba, i lustro...XD 2: 0 dla głupoty.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
~Alex~
Ta cisza. To tykanie zegara. Nienawidziłam takiej ciszy, była przerażająca. Ale tym razem na prawdę to się działo. Chciałam jakoś rozweselić atmosferę, więc wyciągnęłam Alfie'go do holu.
-Co powiesz na wojnę na żarcie?-spytała wesoło, z swoim chytrym uśmiechem, a Alfie od razu się uśmiechnął i pokiwał głową. Potem usiedliśmy przy stole jakby nigdy nic. Lewis wziął talerz Jerome'a i rzucił kluskami w Trixie.
-Ooo! Bawimy się w woje na żarcie?!-krzyknęła wyszczerzona i wzięła talerz Amber.
-To moje!-wrzasnęła blondynka, ale Pat nie zareagowała. O to mi chodziło! Dobrze, że Trudy i Victor wyszli. Hah, ale byłą zabawa! Joy i Pat wcierały sobie nutelle w włosy. Złapałam dzbanek wody i oblałam Eddie'go. On tylko się uśmiechnął i rzucił we mnie spaghetti. Wzięłam trochę klusek w rzuciłam w Ruttera. Także się chytro uśmiechnął i oblał sokiem winogronowym. No to bluzka do kosza, ale cóż, jakieś straty trzeba było ponieść. Po jakieś 30 minutach wróciła Trudy. My, cali mokrzy, oklejeni, byliśmy wszyscy-bez wyjątku-uśmiechnięci. Gosposia na nasz widok się uśmiechnęła.
-Kto był tak wielce miły, i chciał umilić atmosferę?-spytała, powstrzymując śmiech. Podniosłam rękę.
-Mam posprzątać?-odpowiedziałam, pytaniem. A jednak Trudy mi nie kazała, tylko powiedziała nam, byśmy się okąpali.
~....~
Już tylko ja stałam przed łazienką, w której była Pat. Gdy wyszła, ja weszłam. Po kąpieli, stanęłam przed lustrem, całym zaparowanym. Nagle na parze pojawiał się napis. Nie bałabym się, gdyby ten napis nie był z krwi. "To nie on jest tym złym...Umrzecie" Gdy ten napis się sam "tworzył" ręka zaczęła mnie boleć, a mianowicie krew mi się sama z siebie lała. Pisnęłam na cały dom i po chwili runęłam na podłogę.
~Eddie~
Usłyszałem pisk i pobiegłem na górę, a tam Fabian trzymał Alex. Poprawka: nieprzytomną Alex. Zaniepokoiłem się, gdy w pokoju, parę sekund wcześniej z ręki krew sama z siebie zaczęła mi się lać. U mojego współlokatora także widziałem plamę na rękawie.
-Tobie też?-spytał. Kiwnąłem w odpowiedzi głową. Nagle przybiegła Pat.
-Nie ma co wyjaśniać. Zaprowadźmy Alex do jej pokoju-powiedział Rutter, po czym poszliśmy na strych. Po piętnastu minut się obudziła.
-T-tam na l-lustrze b-był n-n-napis z krwi "To nie on jest tym złym...Umrzecie"-mruknęła, blada jak ściana, jąkając się.
~Tydzień później, Alex~
Była sobota, siedziałam w salonie, czytając książkę, mianowicie jakiś denny kryminał. No może nie zupełnie na sofie, tylko na parapecie, taka moja tradycja. Ktoś nadchodził, więc chciałam szybciutko uciec na kanapę, by nie zostać ochrzanu, a zamiast tego, spadłam na ziemię.
-Heh, nic ci nie jest?-spytał Jr. Sweet, podając mi rękę. Uśmiechnął się do mnie.
-Nie nic. To, co chcesz ode mnie?-spytała z czystą ciekawością. Facet nie bywał miły, chyba, że czegoś chciał.
-Ty to umiesz prześledzić człowieka na wylot. Otóż...mam problemy z francuskim, a ty jesteś świetna...i....pomożesz mi?-tak się zacinał, że chciałam mu przywalić, ale na szczęście powstrzymałam się. Zamiast tego, uśmiechnęłam się szeroko.
-Jasne, przynoś gruby, z podkreśleniem na słowo gruby zeszyt i ci pomogę.
Po pół godziny byłam już kompletnie zdenerwowana.
-Ku*wa! Czy każdy facet to dureń? Czy ty na prawdę chcesz się tego nauczyć?!-wrzasnęłam, a Eddie na mnie dziwnie popatrzył.
-Czy ona zawsze przeklinała? Bo nigdy nie słyszałem-spytał chłopak, Fabiana. Ten wziął jabłko z miski z owocami i popatrzył na mnie.
-Alex? AlexTaylor? Nigdy. A co się stało?-spytał i przysiadł się do nas.
-Czy Eddie ma w ogóle choć gram jakiejś mózgownicy w głowie?-spytałam, zdenerwowana-Bo ta jego inteligencja jest wielce przereklamowana.
Mój przyjaciel ugryzł owoc i się zastanowił.
-Tak, dobrze mówisz. Ale jeszcze mniej mózgu ma w sobie Alfie-powiedział ze śmiechem. No dobra, Fabian nie był akurat durniem.
-Sorka, że wziąłem cię za złego-mruknął Eddie, ale nasz przyjaciel się tylko uśmiechnął. Nagle weszła Amber.
-Muszę coś wyznać. Odkąd wzięłam tą piramidkę umiem czytać w myślach-powiedziała, siadając koło mnie.
-Ja mam tak od 9 roku życia-powiedziałam. Tą umiejętność bardzo lubię.
-Szczerze? Odkąd wywaliliście mnie w Sibuny, niszczę rzeczy. Nie dotykając-mruknął zastanowieniem Fabian.
-Słyszałam o czymś takim. Uczucia np. stres, wściekłość itp. Na to jakby rzeczy w pobliżu reagują. Jeśli to wściekłość, tłuką się, niszczą. Ale skąd to sie bierze, to nie wiem. Taka umiejętność to też wiąże się w przesuwaniem rzeczy wzrokiem-chyba ich to nie przekonało. Nagle weszła Pat.
-Hej-powiedzieli Eddie i Fabs, a buntowniczka popatrzyła na tego drugiego.
-Siedź cicho!-warknęła. Fabian chciał coś powiedzieć, ale nie wydobył głosu, tylko bezgłośnie poruszał ustami.
-Pat! co ty zrobiłaś?!-zawołałam. Ona zdziwiona popatrzyła na nas.
-Matko! Nie wiem. Możesz mówić-zawołała.
-Co to miało być!?-krzyknął Rutter, wściekły. Szklanka, którą trzymałam w ręce, pękła. Chłopak otworzył szeroko oczy-Przepraszam.
-Dobra, to robi się nie halo!-krzyknęłam. To było na prawdę dziwne.

I jak? Podoba się? Tak mnie wena napadła, że ohoho! Długie wyszło Ale uwielbiam, jak jest długie <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Potrzebuję pomocy. Mam do napisania rozdzialik na stronę na fb i na bloga. Jakieś sposoby na przywołanie weny? Bo nic nie mogę wymyślić A poza tym Brad ma urodziny <3 Tysiąc lat!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Dedykuję go mojej BlackPegasus~BlackPastel oraz wszystkim, których na pingerze znam <3 Tak, nawet tobie

~Patricia~
Co? Straciliśmy już jednego członka, mianowicie Ninę. Ale dowody mówią za siebie, jednak w pewnym senie nie chciałam, żeby został wyrzucony. Lecz mina Fabiana nie okazywała niczego, tylko wyszedł. Alex nadal wpatrywała się w podłogę. To chyba ją bolało, albo i bardzo. Po chwili wyszła, a raczej wybiegła. My także wyszliśmy, a ja pobiegłam za Alex. Gdy w końcu ją dogoniłam, złapałam ją za nadgarstek.
-Musieliśmy, nic tego nie zmieni. Nawet się nie sprzeciwił-mruknęłam, po czym ją przytuliłam. Alex jednak się wyrwała i uciekła do swojego pokoju. ja także wróciłam do swojego.
~Fabian~
Super uczucie. Znowu jakiś duch za mną szedł, odwróciłem wzrok i zobaczyłem nastoletnią Sarah.
-Nie bądź na nich zły-szepnęła, nadal drepcząc za mną. Będę zły, kiedy chcę-Ty nadal nie odpuszczasz.
Widać, że Sarah także słyszała moje myśli. Cholera, spróbuj o niczym nie myśleć. A jednak, tak się nie da. Usłyszałem trzask, lustro w holu pękło. Weszła Trudy.
-To ty?-spytała. Nadal nic nie odpowiedziałem. Co odpowiedzieć? Nic nie zrobiłem.
-Nie, to nie ja-odpowiedziałem w końcu i ruszyłem do swojego pokoju.
-Spróbujesz ich przekonać, że jesteś ten dobry?-spytała zachęcająco Sarah. A po co? Nie uwierzyliśmy tak łatwo K.t. To mi też nie uwierzą.
-Wiesz co, ta twoja inteligencja jest wielce przereklamowana-usłyszałem, tym razem, siostrę. Zawsze sobie musiała drwić. Nagle zobaczyłem Ninę.
-Widziałam, co się stało-mruknęła, siadając na ziemi, na przeciwko mnie. Miło było ją usłyszeć.
~Alex~
Następnego dnia, była 14.00 Mieliśmy spotkanie Sibuny w gabinecie RFS. Wszyscy staliśmy przy drugim regale, z tą wężową pułapką. Eddie w ręce trzymał zapalniczkę, bo ponoć "węże boją się ognia" Osobiście nigdy facetom nie wierzyłam i tym razem także nie wierzyłam. Po sekundzie znaleźliśmy się w korytarzu, po czym do nas pęzły węże. Eddie poświecił im zapalniczką i uciekły. Korytarz ciągną się prosto. Wyglądało to na komnatę. Szliśmy do przodu, aż nagle na ścianie pojawił się napis, więc się zatrzymaliśmy. Kolejna zagadka.
-"Przejść może jedna osoba, ale bez uczuć. Gdy uronisz choć trochę strachu, sufit się zawali. Piramidkę chcesz, musisz uspokoić się"-przeczytała K.t-Co to może znaczyć?
-Jedno: ktoś musi iść, ktoś spokojny. Bardzo spokojny-odpowiedziałam, spokojnie. Wszyscy popatrzyli na mnie-Mam iść, tak?
No i padło na mnie. Ruszyłam, było cicho jak w grobie. Zresztą czułam się jak w grobie. Jednak dopadł mnie strach, wiem, że powinnam być spokojna. Rzeczywiście napis na ścianie miał rację, sufit się zawalał, a ja nie mogłam ruszyć w tył. Po prostu dosłownie, nie dało się. Wszyscy podbiegli mi pomóc. Sufit prawie nas przygniótł, ale na razię udało nam się go "przytrzymać"
~Fabian~
Widziałem, jak prawie sufit ich przygniata, ale im nie pomogłem. Szedłem cały czas za nimi, a teraz mnie zauważyli.
-Fabian! Pomóż!-krzyknął Eddie, ja jednak nadal opierałem się o ścianę z uśmiechem.
-Ponoć jestem ten zły-powiedziałem, jeszcze spokojny-Czyli co, jestem dla was ten dobry, czy zły?
-Nie marudź, tylko nam pomóż!-krzyknęła zdenerwowana Pat. Zdenerwowałem się.
-Po co mam was pomagać!-odpowiedziałem. Gdy coraz bardziej się wściekałem, sufit coraz szybciej spadał. Dziwne, ale nie zamierzałem im pomagać. Ale w końcu zobaczyłem łzy w oczach Alex i podszedłem, by im pomóc. Jednak szukałem czegoś w ścianie. W końcu znalazłem przycisk i kliknąłem, a sufit wrócił na swoje miejsce. Na końcu widniała piramidka, więc Amber podbiegła i ją wzięła. Po czym schowała do torebki.
-No, idziemy?-spytała Pat, po czym wyszli. To było wredne z ich strony. Jakby nigdy nic, poszli sobie.

Nie wyszło, jak miałam zamiar, ale cóż....trzeba przeżyć.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Nie masz co robić? Zapraszam do chatowania na moim blogu! Tak Widać chyba, można sb pogadać *-* To co, ktoś chętny?
Ps. Za godzinkę opowiadanko *-*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›